dukaj/katedra
Krótkie streszczenie
Układ gwiazdy Lévie, na planetoidzie Róg należącej do roju Izmiraidów. Do bazy, której dni były policzone ze względu na zbliżanie się olbrzyma gazowego Madeleine, przybył wysłannik Kościoła.
Duchowny miał za zadanie zweryfikować zasadność procesu beatyfikacyjnego Izmira Predú. Ów inżynier przed laty zmarł na tej skale, oddając tlen towarzyszom z uszkodzonego holownika „Sagittarius”. Lavone spotkał się z miejscowym proboszczem Mirtonem, który pragnął opuścić to miejsce, oraz zwiedził niezwykły obiekt kultu. Nad grobem Predú, dzięki funduszom wuja uzdrowionego chłopca, wyhodowano z inteligentnego minerału zwanego żywokrystem monumentalną strukturę.
Forma mówi o ucieczce duszy, która w okrutnym bólu wyrywa się z okowów materii ku gwiaździstej pustce. ... Fraktalowe algorytmy żywokrystu przydały tu wszelkim figurom pozorne ułamkowe wymiary, oko się gubi.
Ksiądz prowadził również dochodzenie naukowe w laboratoriach korporacji CFG, rozmawiając z "mózgowcem" Telesferem o tajemniczej „Czarnej Wacie” i anomaliach grawitacyjnych, lecz nie znalazł dowodów na cuda. Obliczenia wykazały, że Madeleine wyrzuci planetoidy poza układ. Zarządzono ewakuację w ciągu trzech tygodni. Katedra miała zostać porzucona w ciemnościach, a Lavone pozostał z nierozstrzygniętą zagadką świętości.
Szczegółowe streszczenie według rozdziałów
Tytuły rozdziałów są nadane przez redakcję.
Rozdział 1. Podróż na Izmiraidy i pierwsze spojrzenie na Katedrę
Ksiądz Pierre Lavone podróżował na pokładzie statku kosmicznego w kierunku roju planetoid zwanego Izmiraidami. Był to rejon odległy o siedemdziesiąt dni od perilevium, a do uderzenia burzy słonecznej pozostało zaledwie sto dwanaście godzin. Lavone, wysłany przez władze kościelne, miał za zadanie zbadać sprawę domniemanych cudów i świętości wokół grobu Izmira. Na pokładzie czarterowego lotu, oprócz niego, znajdował się jedynie wciąż przebywający w wirtualnej rzeczywistości lekarz.
Podczas długiej podróży duchowny spędzał czas na rozmowach z inteligentnym interfejsem statku.
Program dbał o samopoczucie pasażera, inicjując dysputy teologiczne, a nawet sugerując własną wiarę w istnienie Boga. Gdy zbliżali się do celu, Lavone obserwował na suficie kabiny obraz czasu rzeczywistego.
Widać Katedrę, mam ją na suficie... Zamykam i otwieram oczy i spada na mnie drapieżnym ptakiem, chuda szyja, rozłożone szeroko skrzydła wież, kościste szpony, szkielet korpusu.
Rozdział 2. Lądowanie w kraterze i spotkanie z księdzem Mirtonem
Katedra znajdowała się poza ochronną kopułą miasta, gdyż jej rozmiary przekraczały możliwości biostazy. Wahadłowiec wysadził pasażerów po drugiej stronie planetoidy Róg. Lavone i jego towarzysz podróży przesiedli się do pojazdu naziemnego typu gruis. Doktor, pomagając księdzu z ciężkim skafandrem próżniowym, wskazał w oddali wrak holownika, który stał się początkiem całej historii.
Widok nieba na asteroidzie był wstrząsający. Brak atmosfery sprawiał, że kosmos wydawał się przytłaczający, a iluzja bezpieczeństwa znikała.
Umysł natychmiast przestawia się na obrazowanie przestrzenne i nie masz najmniejszych wątpliwości, żeś jeno pyłkiem drobnym w tym oceanie, mrówką na kamyku. Można wpaść w panikę... zaczyna się upadek...
Dotarli do śluzy. Miasto pod kopułą okazało się opustoszałe; większość mieszkańców i naukowców uciekła przed zbliżającą się zagładą, jaką niosło zbliżenie do gazowego giganta Madeleine. Wasojfemgus wyjaśnił zawiłości prawne i konflikty między korporacjami a naukowcami, po czym wysiadł przy arabskim w stylu budynku. Lavone udał się do hotelu, gdzie powitał go jedyny pozostały tam pracownik.
Honzl zaprowadził gościa do pokoju księdza rezydującego na stacji. Duchowny był wyraźnie zdenerwowany i chaotyczny w swoim zachowaniu.
Mirton liczył, że przybycie Lavone'a przyspieszy decyzje Kościoła lub korporacji o ratowaniu Katedry, choć sam marzył głównie o powrocie na Lizonne. W jego pokoju panował bałagan, a ściany zdobiły zdjęcia Katedry.
Rozdział 3. Nocna rozmowa przy fontannie z mózgowcem Telesferem
W nocy Lavone nie mógł zasnąć. Wybrał się na spacer po wyludnionym mieście, obserwując zamknięte sklepy i opuszczone wille. Niska grawitacja utrudniała poruszanie się. Przy fontannie na placu spotkał dziwną parę: kobietę i podłączonego do niej naukowca.
Telesfer, będący „mózgowcem” korporacji CFG, był niesiony przez swoją towarzyszkę.
Naukowcy przyznali, że oczekiwali przybycia księdza. Rozmowa dotyczyła polityki korporacyjnej i braku inicjatywy w ratowaniu Izmiraidów. Telesfer wyjaśnił, że lobby naukowe liczyło na zaangażowanie Kościoła, co mogłoby pociągnąć za sobą inwestorów. Mózgowiec był cyniczny i bezpośredni, sugerując, że raport Lavone'a może mieć kluczowe znaczenie, choć nie z powodu wiary, lecz wpływów. Zaprosił księdza do swojego laboratorium na następny dzień, obiecując pokazać coś interesującego w kontekście „zagadki Hoana”. Kleinert pożegnała się i odeszła, niosąc swego pasażera.
Rozdział 4. Architektura Katedry i grób Izmira
Następnego dnia Lavone udał się do Katedry. Budowla, wyhodowana z żywokrystu, wznosiła się poza kopułą, stanowiąc gigantyczną rzeźbę na tle gwiazd. Zejście do niej wymagało ostrożności i oświetlania drogi reflektorem. Forma architektoniczna obiektu była przerażająca i fascynująca zarazem, przypominając zastygłą eksplozję lub ucieczkę duszy z materii. Fraktalne algorytmy nadały jej kształty sugerujące ból i rozpad.
Forma mówi o udręce samotnego konania, słabości materii, która zatruwa zwątpieniem niewidzialnego ducha... spomiędzy szczęk wysuniętego portalu wytoczy się powolna lawina kruchej krwi Katedry.
Wnętrze Katedry nie przypominało typowych kościołów. Zamiast pustej przestrzeni, wypełniał ją gąszcz przypominający wnętrzności.
Tam, gdzie w prawdziwych... katedrach wybuchałaby... monumentalna pustka... w Katedrze miejsce jej należne zajmuje chaotycznie rozrośnięty żywokrystny kamień, krętymi jelitami, strzępiastymi płucami...
W centrum tego organicznego chaosu, pod ochronną półsferą z powietrzem, znajdował się ołtarz i grób człowieka, którego śmierć zapoczątkowała kult.
Rozdział 5. Wizyta w laboratorium CFG i badanie Czarnej Waty
Zgodnie z umową, Lavone odwiedził siedzibę CFG. W ogrodzie powitał go asystent naukowca.
W podziemnym laboratorium Lavone założył okulary VR, by spotkać się z awatarem Telesfera, który przybrał postać fioletowego elfa. Naukowiec pokazał mu próbki „Czarnej Waty” – tajemniczej substancji znalezionej w rdzeniach asteroid, która nie była ani minerałem, ani życiem, lecz zdawała się manipulować grawitacją. Telesfer przedstawił również dowody na to, że Izmiraidy zostały napromieniowane przez błysk gamma z odległej gwiazdy neutronowej miliony lat temu. Sugerował, że klucz do zagadki leży na miejscu, a czas na badania się kończył. Lavone zareagował irytacją na próby powiązania tych odkryć z jego misją teologiczną, twierdząc, że naukowe anomalie nie mają wpływu na ocenę świętości.
Pan nie rozumie...! To wszystko nie ma żadnego znaczenia dla orzeczenia o domniemanych cudach Izmira Predú! Nawet gdybyście wykopali tu calutkie UFO pełne zmumifikowanych Obcych. To nie ma najmniejszego znaczenia!
Rozdział 6. Tragedia „Sagittariusa i powstanie kultu Izmira
Sytuacja na planetoidzie stawała się krytyczna. Żywokryst logiczny zakończył obliczenia, potwierdzając, że grawitacja Madeleine wystrzeli Izmiraidy poza układ. Oznaczało to konieczność ewakuacji.
Tak zatem w ciągu trzech tygodni musimy się wszyscy ewakuować z Rogu. Nikt nigdy więcej nie zobaczy Katedry, nikt nigdy nie stanie w jej cieniu; po opuszczeniu Madeleine nigdy już nie będzie ona rzucać cienia.
Lavone wspominał historię, która doprowadziła do powstania tego miejsca. Przed laty holownik „Sagittarius” uległ awarii. Czteroosobowa załoga, w tym Izmir Predú, znalazła się w pułapce bez wystarczającej ilości tlenu i paliwa, by doczekać ratunku. Schronili się na asteroidzie przed burzą słoneczną, ale wyrok był jasny: tlenu starczyłoby tylko dla trójki. Cała planeta Lizonne śledziła ich losy w mediach. W końcu Izmir wyszedł ze statku i rozszczelnił skafander, oddając życie za towarzyszy. Jego ciało zostało na planetoidzie. Późniejsza ekspedycja sfinansowana przez korporacje i rząd przybyła na miejsce, by zbadać dziwne zachowanie asteroid. W składzie załogi był Kotter Ugerzo, śmiertelnie chory krewny prezesa. Po modlitwach przy grobie Izmira Kotter cudownie ozdrowiał. To wydarzenie zapoczątkowało masowe pielgrzymki i budowę Katedry z żywokrystu ufundowanej przez wuja uzdrowionego. Kościół przyjął postawę wyczekującą, wysyłając Lavone'a. Ostatecznie, w obliczu nieuniknionej ucieczki asteroid w głęboką przestrzeń, wszyscy musieli opuścić Róg. Wszyscy, prócz Lavone'a. Ksiądz podjął decyzję o pozostaniu. W finałowej scenie, gdy inni odlatywali, on siedział w Katedrze, pogodzony z losem. Katedra, zasilana tajemniczą Czarną Watą, ożyła w sposób, którego nikt nie przewidział, stając się czymś więcej niż tylko budynkiem czy grobowcem – stała się wehikułem zabierającym go w nieznane, w ostateczną podróż poza granice ludzkiego poznania, gdzie materia i duch splatały się w jedno.